Integracyjny „wypad” do Szczecina 7a

Piękny poranek, dosyć rześko. Na peronie 18 śmiałków, pełen skład 7a. Słychać polecenia wychowawcy, wtóruje mu mama jednego z nas. Jesteśmy gotowi, przygotowani, przepadają lekcje, jest bosko. Dwa świecące oczy są co raz bliżej, niebieski smok zatrzymuje się obok nas. Wsiadamy. Gdzie jest pan Darek, gdzie jest Rusłan, Dima, Sofia, Sasza? Musimy na nich uważać, to nasi nowi koledzy i koleżanki z Ukrainy. Sasza nas prawie wcale nie rozumie, żeby nie telefony to byśmy się wcale nie dogadali.

Widać już zatem, najpierw delikatnie, później w całej krasie, okrągły brzuch pana Darka i w końcu jego ogorzała twarz, uśmiecha się, jest ok, kupił bilety. Smok bezgłośnie odlatuje z Osiny, szybko sunie, gadamy, śmiejemy się, Fabian coś grzebie na Tik Toku, Oliwka prosi ,by jej nie nagrywać. Każdy jej się boi- wiadomo Szogun z Redostowa. Olek-podciągnij spodnie- wychowawca wydusza z siebie. Fakt z Olka spodni wystają jakieś kable, druty, chyba zabrał z sobą wszystkie powerbanki z Krzywic. Laura-wiadomo, Modern Talking subtelnie nadciąga ze słuchawek, ciocia Jula sporządza listę, kto idzie do Burger Kinga, kto do KFC. Ciężka przeprawa nas będzie czekać. Wiadomo pan Darek będzie wyśmiewać te bułki z mięsem, wiadomo gorący fanatyk KFC.

 

 

…Szczecin Dąbie, pięknie, słonecznie, tylko ta wizja ciągłych spacerów z panem Darkiem przeraża. Cel numer jeden. Burger King, KFC, śniadanie… Czemu ten Dima nie chce jeść? Fabian z Jakubem w burgerowni, Budżaj Bartek też, pewnie po 3 XXL Burger Kingi zamówili. Czekamy grzecznie na kochane żarcie z fast fooda. Rusłan coś tam tłumaczy, pani Ewa bajeruje Sofię i Saszę. Ciekawe jak ona się z nimi dogaduje? Hubert w milczeniu spożywa swoje słuszne śniadanie, wtóruje mu Olek wygłaszając tyrady na temat zdrowego picia, co jakiś czas sącząc pepsi i zagryzając stripsy. Gabrysia i Hania jakieś dziwne, zamówiły jakieś truskawkowe koktajle. To jest to, śniadanie w KFC w trakcie trwania lekcji języka niemieckiego- bezcenne.

Kolejno odlicz, wyruszamy, jakieś zabytki, kościół po drodze, w końcu jest chwila radości dziewczyn, świat zakupów w outlecie. Wolne szybko mija. Mietek woła na zbiórkę. Next target – FUN JUMP. To nasza główna atrakcja. Nie mam siły opowiadać, pot dosłownie wszędzie, pić, pić, gdzie woda, gdzie pani Ewa, pan Darek wylał cole, masa obrazów, ale jest pięknie, cudownie. Jesteśmy jednym wielkim uśmiechem, nie ma różnic, jesteśmy jedną wielką radością. Nie ma masek, nic się nie liczy, jest tylko tu i teraz…

…Niestety, jesteśmy na peronie, okupujemy prawie wszystkie ławki, Szymon chce pojeździć windą, w sumie Wiktoria z Anką też mają chęć. Królowa w koronie z berłem w ręce – Gabrysia- częstuje żelkami… Szkoda. Wszystko się kończy.

Jest nadzieja jednak, co powiedział pan Darek? Co on powiedział? AAAA 1 czerwca mamy kolejny klasowy wypad tradycyjnie do Krzywic.

Autor nieznany

 

Bo czy jest coś piękniejszego niż radosny uśmiech dziecka?